Książki 2017

W tym roku bez żadnych wyzwań. Po prostu czytam. Jak zawsze. A że przyzwyczaiłam się  już wpisywać tu parę słów na temat lektur, kontynuuję moje czytelnicze notatki.


***

1. Remigiusz Mróz "Kasacja"

 
Niezły kryminał, czyta się z zainteresowaniem, choć nie zgadzam się z opinią wyczytaną na wewnętrznej stronie okładki, że fabuła jest wiarygodna. Jak dla mnie właśnie nie bardzo, trochę autora poniosła fantazja, choć trzeba mu przyznać, że tło prawnicze wydaje się solidnie udokumentowane (w ocenie laika, nie wiem, co powiedzieliby fachowcy). Na początku raziła mnie główna bohaterka, potem trochę przywykłam, ale dalej nie wiem, dlaczego w parze z sukcesem zawodowym musi iść wulgarność. No cóż, taki jest dzisiejszy świat. Nie bardzo potrafię się w nim odnaleźć.

2. Irena Matuszkiewicz "Modliszka"


Książki Ireny Matuszkiewicz czyta się szybko i przyjemnie, lubię do nich od czasu do czasu zaglądać. Ta pozycja jednak jest zdecydowanie słabsza od poprzednich. Akcji właściwie nie ma, po prostu towarzyszymy głównej bohaterce przez ponad dwa lata w jej codziennym życiu po rozwodzie. Mam wrażenie, że to jakiś stary pomysł, odkurzony, może lekko przerobiony i puszczony w świat. Ciekawe czy mam rację? 

3. Irena Matuszkiewicz "Zjazd rodzinny"


Pierwsza część sagi rodzinnej, obejmuje czas Dwudziestolecia międzywojennego. Tuż po I wojnie światowej niejaki Jan Korzeński, za namową wuja poślubia osieroconą Leontynę, której w spadku ojciec zostawił sklep. Rodzą się kolejne dzieci, rosną, małżeństwo, choć zawarte z rozsądku rozkwita. Wszystko to na tle wydarzeń politycznych i historycznych, trochę zbyt nachalnie i sztucznie wplecionych w fabułę. Można przeczytać, ale porywające to nie jest.

4. Connie Willis "Śmierć na Nilu"


Jak wygląda świat, w którym ostatni pies zginął kilkanaście lat wcześniej? Jakie są skutki uboczne podróży międzyplanetarnych?  Czy marzenia o białych świętach wyrażone przez miliony ludzi w tym samym czasie mogą sprowokować nadzwyczajne opady śniegu? Connie Willis próbuje odpowiedzieć na te i podobne pytania w swoich opowiadaniach. Czasem udaje jej się to lepiej, czasem gorzej.

5. Irina Jazykowa "Świat ikony"



Historia ikony od jej początków do współczesności przedstawiona w przystępny sposób. Omówione zostały podstawowe rodzaje ikon, wytłumaczone znaczenie teologiczne poszczególnych elementów. Na końcu dołączono praktyczny słownik pojęć związanych z ikonami i liturgią oraz kilkadziesiąt zdjęć poszczególnych ikon. Zdjęcia nie najgorszej jakości, choć do ideału brakuje im sporo. To chyba największy mankament tej książki. Chciałoby się więcej i dokładniejszych fotografii ilustrujących tekst.

6. Camilla Läckberg "Kaznodzieja"



Fjällbaka po raz drugi. Dość interesująco, ale właściwie zakończenie mnie nie zaskoczyło, choć, przyznam,  był moment, że wątpiłam o słuszności moich podejrzeń.

7. Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych"

 

Nie jest łatwo stworzyć sagę rodzinną, której czas akcji obejmuje sto lat. Trzeba mieć rozległą wiedzę historyczną i znać dobrze tło obyczajowe, by fakty i postaci wplecione w fabułę nie wydawały się wprowadzone sztucznie. Trzeba umieć stworzyć wiarygodnych bohaterów. Trzeba umiejętnie operować językiem. Trzeba starannie przemyśleć poszczególne wydarzenia i pilnować, by nie było wpadek dotyczących na przykład wieku postaci. Trzeba wreszcie znaleźć dobrego redaktora, który wyłapie ewentualne pomyłki, poprawi błędy stylistyczne i ortograficzne (każdemu się takowe zdarzają).
Niestety w książkach Ałbeny Grabowskiej wszystkiego tego zabrakło.

8. Remigiusz Mróz "Rewizja"


Mam dziurę w znajomości historii Chyłki i Oryńskiego, bo czekam na zarezerwowane w bibliotece "Zaginięcie", ale mimo to "Rewizję" czytało mi się bardzo dobrze. Fabuła, moim zdaniem, bardziej wiarygodna niż w pierwszej części serii, literacko też nieźle, bohaterowie ciekawie się rozwijają. "Immunitet" już na półce, więc zaraz zabieram się do czytania.

9. Remigiusz Mróz "Immunitet"
 


Ogólnie lektura na plus, ale tu i ówdzie coś mi zazgrzytało. "Cymelium Chyłki"  i cała afera wokół zdecydowanie chybione. Balonik napięcia trochę za mocno nadmuchany, dlatego rozwiązanie zagadki odrobinę rozczarowuje. Niektóre motywy niewyjaśnione. Może autor wróci do nich w kolejnym tomie, na który mimo wszystko czekam.

10. Jacek Dehnel "Balzakiana"


Kiedyś tam przeczytałam "Lalę", pierwszą powieść Dehnela, podobała mi się i doprawdy nie wiem, dlaczego nie sięgnęłam po kolejne książki tego autora. Dehnel pisze rzetelnie, ma wyrobiony zmysł obserwacji, materia słowa jest mu posłuszna. To naprawdę przyjemność czytać jego utwory. Koniecznie muszę uzupełnić braki w lekturze.

11. Camilla Läckberg "Kamieniarz"


Fjällbaka po raz trzeci i na razie chyba ostatni. Mało wiarygodna historia, niektóre postaci drugoplanowe zachowują się zupełnie nieprawdopodobnie - mam nadzieję, że w rzeczywistości tak niefrasobliwi policjanci nie istnieją, na siłę wprowadzone wątki poboczne, nie mające żadnego związku z akcją główną,... i tyle może wystarczy.

12. Marta Obuch"Łopatą do serca"



Takie sobie czytadło z wątkiem kryminalnym w tle. Chwilami nawet wciąga, mnie głównie z powodu miejsca akcji - sentyment do rodzinnych okolic, chwilami nudzi. Niekonsekwencje fabularne i brak spójności pomińmy milczeniem.

13. Tadeusz Żeleński (Boy) "Reflektorem w mrok"



Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że to będzie zbiór publicystyki teatralnej Boya. W rzeczywistości są to najrozmaitsze artykuły i felietony. Najciekawsze były dla mnie te związane z życiem literackim Dwudziestolecia. Resztę przeczytałam z umiarkowanym zainteresowaniem.

14. Remigiusz Mróz "Zaginięcie"


Luka w znajomości historii Chyłki i Oryńskiego została wypełniona. Czytało się dobrze i z zainteresowaniem. Wiem, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów i ta wiedza trochę mi nie pasowała do tego, co wydarzyło się na Suwalszczyźnie. 

15. Hakan Nesser "Nieszczelna sieć"


Mroczny kryminał skandynawski, który przeczytałam bez wielkiego zainteresowania. Pozostało wrażenie pewnej nieporadności autora, szkicu zamiast właściwej opowieści. Zabrakło efektu układanki, kiedy to pozornie niezwiązane ze sobą elementy nagle wskakują na właściwe miejsce i tworzą spójną, zaskakującą całość. 

16. Jacek Dehnel "Rynek w Smyrnie"


Zbiór sześciu opowiadań, z których pierwsze i ostanie podobało mi się bardzo, drugie i przedostatnie tak sobie, a dwa środkowe w ogóle. Językiem, jak zwykle, autor operuje po mistrzowsku, ale klimat nie zawsze mi odpowiadał. Najpiękniej było w południowych Włoszech, w towarzystwie uroczej pary Serwali. Brzmi intrygująco? Zakończenie też zaskakuje.

17. Andrea Camilleri "Szary kostium"


Femme fatale i jej starszy o dwadzieścia pięć lat mąż, bankowiec rozpoczynający emeryturę. Wspomnienia z dziesięciu lat wspólnego życia, nagła wiadomość o chorobie, która w piorunującym tempie prowadzi do końca, i książki i życia. Takie sobie.

18. Anna Mulczyńska "Powrót na Staromiejską"


Zapowiadało się całkiem przyjemnie. Tak sobie lekka lektura. W tle sklepik "Robótkowo" z tkaninami, nitkami, włóczkami, papierkami i innymi uroczymi drobiazgami oraz właścicielką organizującą rozmaite warsztaty rękodzieła. Dodatkowo szycie patchworków jako terapia na złamane serce. Niestety pojawiło się za dużo (właściwie wszystkie możliwe) motywów z mydlanych oper i w którymś momencie zaczęłam mieć dość Weroniki i jej Edka. Szkoda, bo mogło powstać coś naprawdę ładnego.

19. Paul Evdokimov "Wieki życia duchowego"



Lektura wielkopostna. Ku refleksji nad meandrami życia duchowego.

20. Stieg Larsson "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"


Dziennikarz skazany za zniesławienie przyjmuje dość dziwne zlecenie wyjaśnienia tajemniczego zniknięcia sprzed czterdziestu lat. Nikt nie przypuszczał, jak makabryczne okaże się rozwiązanie zagadki. Trochę trwało, zanim akcja się rozkręciła, trochę za dużo wątków, jak na jedną książkę, ale trzeba przyznać, że Larsson potrafi zainteresować i wciągnąć czytelnika. Z pewnością sięgnę po ciąg dalszy.

21. Antoni Libera "Madame"
 


Czas przedświąteczny nie sprzyjał lekturze. Zmęczenie spowodowało, że pozaczynałam kilka książek, ale żadnej nie czytało mi się dobrze. W takich sytuacjach sięgam po coś sprawdzonego, do czego mogę wracać po wielokroć. Taką książką jest bez wątpienia "Madame". Nie zliczę, ile razy już ją czytałam i zawsze jestem tak samo oczarowana. Antoni Libera wspaniale operuje słowem, konstrukcja jego powieści jest przemyślana i spójna w najdrobniejszych szczegółach, co we współczesnych książkach jest raczej rzadkością, a poza tym historia maturzysty zafascynowanego kilkanaście lat starszą nauczycielką języka francuskiego jest po prostu ładna, a jednocześnie niezwykła.

22. Antoni Libera "Godot i jego cień"


Czytając ostatnio cztery lata temu "Madame" sięgnęłam też po inne książki Antoniego Libery, między innymi po autobiograficzną opowieść o fascynacji autora twórczością Becketta. Sięgnęłam z pewnymi obawami, gdyż dla mnie ta twórczość jest zupełnie hermetyczna i niezrozumiała. Książka, choć miejscami trudna (analiza poszczególnych utworów Becketta) mocno mnie wciągnęła. Postanowiłam po nią sięgnąć ponownie i nie zawiodłam się, a wręcz zachwyciłam. To, przez co przy poprzedniej lekturze trudno mi było przebrnąć tym razem okazało się klarowne, prawie w pełni zrozumiałe i jednocześnie fascynujące. Może dojrzałam? W każdym razie czekam na zamówione "Dialogi o teatrze Samuela Becketta" Jestem ich niezwykle ciekawa.

23. Antoni Libera "Niech się panu darzy"


W dalszym ciągu odświeżam znajomość z książkami Antoniego Libery. Trzy krótkie opowiadania nie zachwyciły mnie tak, jak za pierwszym razem. Nie ma w nich czaru "Madame", choć pozostają kawałkiem dobrej literatury. Trzecie z nich, "Toccata C-dur", czytałam, przerywając lekturę słuchaniem utworu z jednoczesnym śledzeniem nut i było to bardzo ciekawe doświadczenie, warte powtórzenia. 

24. Piotr Wierzbicki "Jak słuchać muzyki"


Subiektywna podróż przez  krainę muzyki. Od czego zacząć, na czym się skupić, co odłożyć na później. Raczej dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z tzw. muzyką klasyczną (choć określenie to nie pasuje do wszystkich gatunków opisywanych przez autora), ale i  średnio zaawansowani znajdą tu ciekawe tropy.

25. Antoni Libera "Błogosławieństwo Becketta"



Kolejna lektura powtórkowa. Tym razem zbiór najróżniejszych, wydaje się przypadkowo zebranych tekstów. Przy pierwszym czytaniu nie byłam zachwycona. Tym razem ta przypadkowość już mnie tak nie raziła i znalazłam mnóstwo ciekawych rzeczy.

26. Anna Mulczyńska "Przyjaciółki ze Staromiejskiej"


Mimo, że nie byłam zachwycona historią Weroniki, coś mnie ciągnęło na Staromiejską. Myślę, że sklepik Robótkowo oraz opisy szycia patchworków. Dałam się skusić na drugą część i właściwie nie żałuję. Tym razem Weronika projektuje i haftuje obrazki z baletnicami, a równolegle śledzimy historię pewnej młodej tancerki, która miejscami dość mnie wciągnęła. Nie wszystko mi się podobało, książka jest nierówna, ale skutecznie poprawiała mi nastrój podczas niekończących się ulew za oknem.

27. Thomas Hardy "Tessa d'Urberville"


Naiwność i głupota młodej, ubogiej dziewczyny, cynizm bogatego, uważającego, że wszystko mu wolno młodzieńca, obłuda i podwójna moralność zakochanego niby bez pamięci syna pastora oraz jeszcze kilka innych czynników - wszystko to doprowadza do krwawej tragedii. Nie jestem zachwycona.

28. Jacek Dehnel "Fotoplastikon"


Wariacje, refleksje, dygresje snute na podstawie starych fotografii wyszukiwanych na pchlich targach, w antykwariatach, na aukcjach internetowych. Podobny pomysł, dotyczący własnego rodzinnego albumu, snuł mi się po głowie. Już wiem, że nie będę oryginalna, ale może kiedyś go zrealizuję. 

29. Jan Parandowski "Alchemia słowa"


Refleksje nad słowem, warsztatem pisarskim, natchnieniem, nad tym, jak rodzi się literatura. Refleksje podparte wieloma przykładami rzucanymi ot tak, mimochodem a świadczącymi o ogromnej erudycji autora. Kiedyś taka wiedza wykształconego człowieka była oczywistością. Dziś, w dobie internetu brakuje nam czasami podstawowych informacji, bo wiemy, że zawsze możemy zajrzeć i sprawdzić. Trochę to smutne, ale chyba nieuniknione. 

30. Stieg Larsson "Dziewczyna, która igrała z ogniem"



Druga część słynnej trylogii. Znowu trzeba było dwustu stron, by coś się zaczęło dziać, ale jak już się zaczęło, to na dobre. Do tego stopnia zostałam wciągnięta w śledztwo Mikaela Bloomkvista, że w ciągu jednego dnia przeczytałam 350 stron. Lisbet Salander potrafi przykuć uwagę. Trzecia część już na półeczce przy łóżku.

31. Antoni Libera, Janusz Pyda OP "Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Becketta" 



Byłam bardzo ciekawa tej książki i się nie zawiodłam. Czytałam sobie niespiesznie, podziwiając erudycję i kulturę dyskusji autorów i coraz bardziej przekonując się, że Beckett był genialnym pisarzem. Nigdy nie pomyślałabym, że dojdę do takich wniosków.

32. Stieg Larsson "Zamek z piasku, który runął"


Lisbet Salander chyba nareszcie wyszła na prostą. Potrzeba było na to prawie 800 stron. Dużo się działo, na ogół było ciekawie, ale dobrze, że "Millenium" jest tylko trylogią.

33.  Jan Parandowski "Zegar słoneczny"



Migawki z dzieciństwa, wspomnienia z młodości, próba zatrzymania tego, co przeminęło. Bardzo udana próba. Piękne obrazy namalowane pięknymi słowami. Czytałam z przyjemnością.

34. Zbigniew Mentzel "Wszystkie języki świata"
 

Rzut oka w przeszłość mężczyzny w średnim wieku. Bilans nie wypada najlepiej. Wspomnienia chaotycznie przeplatają się z teraźniejszością. Taka sobie proza końca XX w.

35. Piotr Parandowski "Mitologia wspomnień"


Nie wystarczy nazwisko Parandowski i słowo "mitologia" w tytule, by zapewnić czytelnikowi dobrą lekturę - niestety. Tłumaczenie chaosu panującego w książce tym, że "winna jest temu mitologia pamięci, która nie dba o porządek sprawozdawczy" wydaje mi się trochę naciągane. Chaos ten nie sprawia wrażenia zamierzonego i to mi w tych wspomnieniach przeszkadzało.

36. Wilhelm Dichter "koń pana boga/szkoła bezbożników"


Dzieciństwo w cieniu Holokaustu i wczesna młodość w cieniu stalinizmu. Oszczędny, lakoniczny styl. Dobra lektura. 

37. Remigiusz Mróz "Inwigilacja"


Sprawa, choć wyglądała  z pozoru na bardzo interesującą rozwijała się umiarkowanie ciekawie, podziało się za to między Chyłką i Oryńskim. Suspens na zakończenie całkiem zręczny, gwarantuje sięgnięcie po kolejny tom.

38. Magdalena Kordel "Okno z widokiem"



Chciałam przeczytać coś lekkiego, przyjemnego, wakacyjnego. Historia poszukiwań archeologicznych na rozstajach dróg w pobliżu miasteczka Malownicze w Sudetach taka powinna być, niestety mnie po prostu znudziła. Mam zamówioną jeszcze jedną książkę Magdaleny Kordel, o której czytałam pozytywne opinie. Może będzie lepsza?

39. Lawrence Durrell "Prowansja"


Piękna okładka, nazwa legendarnego regionu w tytule, uznany autor i tłumaczka, zachęcająca notka z tyłu okładki - zdawałoby się, że wszystko to gwarantuje dobrą lekturę, lecz niestety tak nie jest. Przynajmniej do mnie Prowansja Durrella zdecydowanie nie przemawia.

40. Monika Piątkowska "Krakowska żałoba"


Wielowątkowa historia krakowskiego fryzjera męskiego-hochsztaplera i jego żony ciągnąca się od schyłku XIX w., aż do lat 70-tych wieku XX. Nieźle napisane, przemyślane i choć nie obyło się bez niewielkich usterek, czytało się dobrze.

41. Zbigniew Mentzel "Niebezpieczne narzędzie w ustach" 



Zbiór tekstów, które autor publikował na przełomie wieków w Tygodniku Powszechnym. Tematyka bardzo różnorodna, dobrze napisane, dobrze się czyta. Na uwagę zasługuje strona edytorska książki. Twarda, płócienna okładka, żółtawy papier, wklejane ilustracje, wstążkowa zakładka - dbałość o szczegóły, którą bardzo lubię i cenię. 

42. Anna Gavalda "Je voudrais que quelqu'un m'attende quelque part"


Takie sobie opowiadanka z przełomu wieków. Umiarkowanie mnie zainteresowały. 

43. Wiktor Hagen "Granatowa krew"


Nie najgorszy kryminał, choć intryga dość wolno się rozwija, interesująco zarysowani (czasem wręcz przerysowani) bohaterowie, Dużym atutem książki jest tło obyczajowe, ciekawie, ze szczegółami odmalowana Warszawa początku XXI w. Przyjemnie się to czyta i chce się ciągu dalszego.

44. Kornek Makuszyński "List z tamtego świata"


Makuszyńskiego zawsze się miło czyta, z delikatnym uśmiechem i sentymentem w sercu. Jedyny, niepowtarzalny, natychmiast rozpoznawalny styl, sympatyczni bohaterowie, zabawna historia - idealna lektura wakacyjna.

45. Wiktor Hagen "Długi weekend"


Kolejne śledztwo Nemhausera znowu dość długo się rozkręca i znowu właściwie jest dodatkiem do obrazu Warszawy i warszawiaków.

46. LMM "Ania z Zielonego Wzgórza"


Co jakiś czas po prostu muszę po nią sięgnąć i zawsze atmosfera Zielonego Wzgórza porywa mnie i zaczarowuje. Dla mnie ta książka nigdy się nie zestarzeje.

47. Jan Parandowski "Niebo w płomieniach"


Niezmiennie podziwiam styl i umiejętność operowania słowem Parandowskiego. W jego książkach wyraźnie widać, jak wielką wartością było klasyczne, rzetelne wykształcenie. Do tego piękny obraz Lwowa i Galicji początku XX w. Prawdę powiedziawszy na to zwracałam większą uwagę niż na treść książki - historię kryzysu religijnego młodego chłopca.

48. Tomasz Grabiński "Dwie Warszawy. Zenon Waraszkiewicz 1909-1945. Złote Dwudziestolecie Matematyki Polskiej"



Książka nie książka, broszura nie broszura. Zlepek refleksji o matematyce, matematykach, sytuacji politycznej i społecznej Polski lat 30-tych. Marnie napisane, marnie wydane.

49. Wiktor Hagen "Dzień Zwycięstwa" 



Trochę się już znużyłam śledztwami Nemhausera. Być może za duża dawka na raz. W każdym razie nie mam dylematu, czy czytać dalej, bo to ostatnia część. Trochę za bardzo zagmatwane i przerysowane.

50. Bolesław Prus "Kartki z podróży"

  

Z "Kartek z podróży" można się dowiedzieć mnóstwa ciekawych rzeczy. A to, co się porabia w Puławach podczas wakacji, a to, co pokazywano na wystawie lwowskiej w 1877 roku, a to na czym polega zaćmienie słońca i księżyca, a to co należy zabrać w zagraniczną podróż (w bagażu Madame'y powinno się znaleźć 107 gatunków przedmiotów, natomiast w bagażu Monsieur'a gatunków 85, nie licząc środków aptekarskich, których winno być 15), a to jaki charakter mają Berlińczycy. Kopalnia wiedzy po prostu, a jednocześnie urocza lektura.

51. Orhan Pamuk "Nowe życie"


Długo leżało na półce. Zaczęłam raz i utknęłam. Teraz uparłam się, żeby dobrnąć do końca, ale była to droga przez mękę. I to ma być literatura warta Nobla?! Nie dla mnie.

52. LMM "Ania z Avonlea"


Była "Ania z Zielonego Wzgórza", muszą być i kolejne części. Urzekające jak zawsze.

53. Anna Fryczkowska "Kurort Amnezja"


Bardzo wciągające. Młoda dziewczyna, która straciła pamięć po wypadku poszukuje siebie. To, czego się o sobie dowiaduje nie jest przyjemne. Trudno jej uwierzyć, że była zdolna krzywdzić ludzi. Dodatkowo w małym nadmorskim miasteczku, gdzie poza sezonem nic się nie dzieje ginie dwoje ludzi. Co mają wspólnego te wypadki z bohaterką? Tajemnice powoli się wyjaśniają. Autorka umiejętnie prowadzi nas przez historię. Dobrze się to czyta.

54. Maria Kruger "Godzina pąsowej róży"


W dzieciństwie jedna z ukochanych lektur, czytana niezliczoną ilość razy. Dziś jakby trochę przybladła. 

55. Virginia Woolf "Noc i dzień"


Mary kocha Ralpha, ale odrzuca jego oświadczyny, bo wie, że Ralph jest zakochany w Katherine, która jest zaręczona z Williamem, który zakochał się z wzajemnością w Cassandrze.  Katherine i William zrywają zaręczyny, ale nie mówią o tym nikomu, oprócz Cassandry, która może wyznać swą miłość Williamowi. Katherine odkrywa, że zakochała się w Ralphie, mówi o tym z drżeniem serca Mary, ale z ulgą dowiaduje się, że Mary się odkochała. I tak przez prawie sześćset stron. W tle Londyn lat dwudziestych XX w., dyskusje o sztuce, literaturze, malarstwie, nie pomaga to jednak zachwycić się lekturą. Jakkolwiek obrazoburczo by to zabrzmiało: telenowela z intelektualnymi pretensjami.

56. Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie"


Film widziałam od razu, gdy wszedł na ekrany i podobał mi się. Książka też niczego sobie, nie wiem, czemu wcześniej po nią nie sięgnęłam.  Dobrze napisany kryminał.

57. Ludwik Erhardt "Spacerem po historii muzyki"


Nie jest to wyprawa naukowa, nie do wszystkich zakątków się dociera, ale to co zostało przedstawione, zostawia miłe wrażenie. Przyjemny i pouczający spacer. 

58. Wacław Berent "Ozimina"


Typowa proza młodopolska, pełna poetyckich określeń, z charakterystyczną składnią, treść się w tym wszystkim gubi. Daleko odeszliśmy już od takiego stylu. Trudno się przez to przebić. 

 59. Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Mariola, moje krople..."


Prowincjonalny teatr w przededniu wprowadzenia stanu wojennego. Intrygi, romanse, konspiracja, mozolne zdobywanie podstawowych dóbr. Z założenia zabawne, mnie raczej nie śmieszyło, a wręcz nudziło. Jakoś dobrnęłam do końca. 

60. Patrycja Pelica "Ritterowie. Rzecz o mazurskiej duszy" 


Piękna saga opisująca dzieje rodziny na przestrzeni około 90 lat. Napisana w ciekawy sposób, z dbałością  o styl i klimat. Młoda autorka potrafi przykuć uwagę i wciągnąć w stworzony przez siebie świat.

61. Zbigniew Raszewski "Krótka historia teatru polskiego"


Była historia muzyki, teraz historia teatru. Tak powoli uzupełniam swoje ogólne wykształcenie  :) 

62. Zygmunt Miłoszewski "Ziarno prawdy"


Drugie spotkanie z prokuratorem Szackim równie udane jak pierwsze. I jeszcze urokliwy Sandomierz w tle. Parę razy coś zgrzytnęło, ale były to drobiazgi. Teraz przenoszę się z panem Teodorem do Olsztyna.

63. Zygmunt Miłoszewski "Gniew"


Prokurator Szacki po raz trzeci i ostatni. Pojawił się pewien zawód, że autor tak właśnie postanowił zakończyć przygody swojego bohatera. Jakoś mi to do niego nie pasuje, choć trzeba przyznać, że rozwiązanie jest oryginalne, a książka trzyma w napięciu i czyta się ją błyskawicznie. 

64. Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich"


Prawdę powiedziawszy nie chce mi się nic pisać o tej książce. Zastanawiam się  ostatnio, czy przyjęta przeze mnie jakiś czas temu zasada, żeby kończyć zaczęte książki jest na pewno słuszna. W niektórych przypadkach jest to zdecydowane marnowanie czasu.

65. Agnieszka Grzelak "Matecznik"


Rok z życia matki wielodzietnej. Cienie i blaski codziennego funkcjonowania rodziny. Trudne uczucia tłumione wewnątrz przelane na papier pomagają utrzymać równowagę. Czyta się błyskawicznie.

66. Romain Rolland "Haendel".

  

 Edukacji muzycznej ciąg dalszy. Następny będzie Bach, a potem, w styczniu, spektakl w Teatrze STU pt. "Kolacja na cztery ręce".

67. Wilkie Collins "Tajemnica Mirtowego Pokoju"


Tytułowa tajemnica nie była trudna do odgadnięcia. Udało mi się to jeszcze przed połową książki. Mimo to czytało się przyjemnie, choć raczej powoli. 

68. David Lagercrantz "Co nas nie zabije"

Lisbeth i Mikael Lagercrantza są jednak inni niż ci Larssona. Bardziej uładzeni, łagodniejsi. Mimo to jestem ciekawa, co będzie dalej z bliźniaczką Lisbeth, w którym momencie siostry się spotkają i z jakich opałów Salander  będzie musiała się wydostać. Tym razem samodzielnie leczyła swoją ranę postrzałową. Jak zwykle udało jej się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wizytę i za miłe słówko :)