sobota, 19 maja 2018

Sobotnie muffinki


Muffinki owsiano-bananowe
 
Składniki suche                                                                 Składniki mokre 

2 szklanki mąki                                                            1/2 szklanki oleju
3/4 szklanki cukru trzcinowego                                    3/4 szklanki mleka
2 łyżeczki proszku do pieczenia                                    2 łyżki jogurtu greckiego
szczypta soli                                                                2 jajka  
1 łyżeczka otartej skórki cytrynowej                            sok z połowy cytryny
cukier waniliowy     
żurawina suszona                                                

Składniki suche wymieszać ze składnikami mokrymi. Piec w temperaturze 190 stopni C około 25-35 min.
(12 sztuk + 12 sztuk mini)

wtorek, 15 maja 2018

TUSAL majowy


Nów majowy znowu deszczowo rozpłakany. Nitek w słoiczku powolutku przybywa. Są to głównie resztki włóczek z szydełkowania. Haftowanie czeka na lepsze czasy. 


Kwiatowy dodatek dziś prosto z mokrego ogrodu. I znowu kolorystyka różowo-fioletowa. Tak się jakoś składa, że te kolory towarzyszą mi najczęściej, mimo, że staram się innym też dać szansę.


Bujne majowe kwiecie przyciąga owady. Na bukiecie, w poszukiwaniu nektaru przysiadła jakaś pszczółka. To nie jej pierwsza wyprawa po nektar. Więcej w majowym odcinku "Roku z amigurumi".
 

Wraz z pszczółką pozdrawiam :)

niedziela, 13 maja 2018

Batikowy zawrót głowy

Do pasmanterii poszłam tylko po troszkę wełny do filcowania na bródkę Konrada. Oczywiście żadne nowe włóczki nie wchodzą w grę, przecież mam sterty pozaczynanych robótek, które w tym roku mają być skończone (marnie to idzie, oj marnie). Leżały tuż przy wejściu, w pierwszym koszyku z brzegu. Włóczki Alize Diva Batki Design. Obok takich kolorów nie da się, po prostu nie da się, przejść obojętnie.
 
 
Dobrze, jeden motek. Jak wymyślę, co z tego zrobić, przyjdę po kolejne. Niebieskości z brązami, czy niebieskości z różem, żółcią i pomarańczem? Dylemat nie do rozstrzygnięcia. Ostatecznie wyszłam z dwoma motkami i w domu natychmiast zaczęłam kombinować z wzorami i grubościami szydełek. Robi się cudownie, włóczka jest wydajna (350m na 100g), przy szydełku 4,5 na niewielką letnią chustę wystarczą dwa motki. Tydzień później (po drodze długi weekend, więc nie mogło być wcześniej) poszłam dokupić jeszcze po jednym motku z każdego koloru i oczywiście wróciłam do domu z czterema.
Niebiesko-turkusowo-piaskowo-brązowa chusta już gotowa.
 

 
Idealna do dżinsowej letniej sukienki.
 

 
Całkiem przypadkiem do zestawu pasuje kolorystycznie torba robótkowa, która w związku z tym awansuje na letnią torbę do wszystkiego.
 
 
Kolejna chusta powstaje, na niebieskości z różem, żółcią i pomarańczem też już jest pomysł, a następne zestawy kolorystyczne kuszą. Coś czuję, ze się nie oprę.
 
 
Batikowo pozdrawiam :)
 
Dane techniczne:
włóczka Alize Diva Batki Design 3243 (350m/100g) 2 motki, szydełko nr 4,5;
wzór "Mała Diana lubię szydełkować" nr 6/2015 model ze str. 20
 
 
PS Na moim bezcennym ananasie berżenickim zawiązało się w tym roku jedno jabłuszko. Trzymajcie kciuki, żeby udało mu się dojrzeć :)

niedziela, 29 kwietnia 2018

Rok z amigurumi (4) - Koziołek Konrad

- Hej hop! Hej hop! Hej hooop! – mimo całkiem sporej bródki Konrad czuł się jak małe koźlątko, pełne energii i ochoty do psot. Podskakiwał to na dwóch, to na czterech nóżkach, próbował wskoczyć na niską jabłonkę, trykał rogami w zmurszały płotek.
Słoneczko przygrzewało, ptaszki wyśpiewywały swoje trele, wszystko dookoła kwitło na potęgę, wiosna na dobre rozgościła się na świecie. Już nie trzeba było siedzieć w domu, kwiaty oglądać tylko na obrazku i wzdychać smętnie tęskniąc do lata.
 
   
 „Gdzie by się dzisiaj wybrać? – zastanawiał się koziołek – Kogo odwiedzić, co zobaczyć? Może spacerek po kwitnących dywanach kwiatowych. Najładniejsze są te we wszystkich odcieniach różów i fioletów, tak ładnie korespondują z moim umaszczeniem. Tak, to dobry pomysł!”. Zadowolony z podjęcia decyzji Konrad ruszył przed siebie.
 
 
Trasa zaczynała się przy kwitnącej na czerwono azalii, u stóp której rozłożył się właśnie rozkwitający zawciąg nadmorski. „Do morza co prawda daleko, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wyobrazić sobie plażę, zielonkawo-niebieską toń i białe fale rozpryskujące się na piasku” – koziołek przymknął na chwilę oczy, ale wiosenna energia, którą czuł we wszystkich zakamarkach ciała nie pozwoliła mu pozostawać w bezruchu.

 
Kolejny przystanek wypadł przy tulipanach w rzadkim odcieniu fioletu. Wzdłuż rabaty na której rosły, ścieliły się dwa gatunki skrzydlastych floksów. Obfitość kwiatów i ich słodki zapach przyprawiły Konrada o lekki zawrót głowy.
 
 
 
Całkiem poważnie zastanawiał się, czy nie zakończyć swojej wycieczki. Mógłby położyć się i rozkoszować ciepłymi promieniami słońca. Wiosenna energia nie dawała jednak o sobie zapomnieć i zmusiła koziołka do dalszej wędrówki.
 
 
Fioletowe żagwiny zapewniały kamuflaż doskonały. „Gdybym był tajnym agentem i dostałbym rozkaz zamaskowania punktu obserwacyjnego, wybrałbym właśnie tę roślinkę. Nikt by się nie zorientował, że pośród drobnych kwiatków ukrywa się niepozorny koziołek” – snuł rozważania agent K. „Nie zdołałbym jednak za długo wytrzymać w tej kryjówce. Nie dla mnie zadania wymagające cierpliwości."

 



Co innego wspinaczka po kratkowanej pergoli. Przęsło za przęsłem koziołek piął się w górę, aż osiągnął znaczną wysokość. Widać stąd było jeszcze wiele ciekawych miejsc wartych odwiedzenia. Najbardziej interesujący był rozłożysty krzak bzu. Obok takich pięknych, ciemnoliliowych kiści nie sposób przejść obojętnie. Wystarczyło wyciągnąć łapkę i …


- Udało się! – Konrad wydał uradowany okrzyk i zawisł kilka metrów nad ziemią. Widok stąd był jeszcze piękniejszy, wydawało się, że cały świat leży u stóp dzielnego wspinacza. Jedna myśl mąciła tylko wypełniającą koziołka radość: „Jak teraz, u licha, dostać się z powrotem na dół?”
Nie było łatwo. Centymetr po centymetrze Konrad ześlizgiwał się po chropowatym pniu. Gdy był już blisko ziemi odważył się na skok.
-Auuu! – jęknął głośno koziołek. – Moja nóżka, moja nóżka – zawodził już ciszej. Gdzieś w głowie dźwięczało mu babcine ostrzeżenie: „Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała”.



Kuśtykając dotarł do zacisznego zakątka, w którym rosła samotna dąbrówka. Na szczęście mógł ruszać nogą, nie była zatem złamana. Potrzebowała jednak wypoczynku. Wiosenna energia nie pozwalała siedzieć bezczynnie, tak więc Konrad przyciągnął do zacisznego kącika stosik książek i zatonął w lekturze.


Zaczytany Konrad serdecznie pozdrawia, a ja się do niego dołączam (również zaczytana).

 

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

TUSAL kwietniowy


Wiosna w pełni, przepiękna i ciepła w tym roku. Wraz z nowiem spadł deszcz, bardzo już potrzebny roślinkom, tak więc dzisiejsze zdjęcia trochę zamglone i słabo doświetlone.


Słoiczek napełnia się bardzo powoli, gdyż teraz zyskał konkurencję w postaci prac ogrodniczych oraz wiosennych przechadzek, pieszych i rowerowych.


Campanullae zostaną posadzone w gruncie, ale chwilowo cieszą oczy w pokoju.
Wiosennie pozdrawiam :)

niedziela, 15 kwietnia 2018

Tym razem niedzielne


Muffinki owsiano-bananowe
 
Składniki suche                                                                 Składniki mokre 

1 szklanka płatków owsianych                                       4 łyżki musu jabłkowego
1 szklanka mąki owsianej                                              2 małe banany
 2 łyżeczki proszku do pieczenia                                    2 łyżki miodu
szczypta soli                                                                 2 małe jajka 
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady                                    1/3 szklanki oleju
                                                                                    1-2 łyżki śmietany             

Banany zmiksować z musem jabłkowym i miodem, dodać jajka, olej i śmietanę, wymieszać. Wsypać resztę składników, ponownie wymieszać, na końcu dodać posiekaną czekoladę. Piec w temperaturze 190 stopni C około 25-35 min.
(15 sztuk)

sobota, 7 kwietnia 2018

Sobotnie muffinki


Muffinki orzechowo-limonkowe

Składniki suche                                                                 Składniki mokre 

1 szklanka mielonych orzechów laskowych                      1/2 szklanki mleka
ok. 1 szklanki mąki                                                        1/3 szklanki oleju
1/2 szklanki cukru trzcinowego                                      2 małe jajka 
niecałe 2 łyżeczki proszku do pieczenia                          1-2 łyżki śmietany             
1/2 łyżeczki startej skórki cytrynowej                            sok z jednej limonki
cukier waniliowy                                                     
szczypta soli 

Składniki mokre wymieszać ze składnikami suchymi. Piec w temperaturze 190 stopni C około 25-35 min. Po ostygnięciu posmarować rozpuszczoną gorzką czekoladą, udekorować.(12 sztuk + 12  mini-sztuk)
 
PS Wreszcie kupiłam małe papilotki i mogłam wypróbować blachę do mini-muffinek, którą dostałam na urodziny. Taka muffinka na jeden ząbek jest idealna. Uśmiecham się do Ofiarodawczyni prezentu :)