środa, 17 stycznia 2018

TUSAL styczniowy


Niewiele przybyło w słoiczku. Kilka ścinków akrylowej włóczki  z niedźwiadkowego kompletu ( o którym wkrótce) i parę nitek z błękitnej róży


TUSAL-owe biedronki w towarzystwie niebieskiego hiacynta. Zakwitł specjalnie do tego zdjęcia :)


Pozdrawiam wraz ze styczniowym nowiem :)

poniedziałek, 1 stycznia 2018

TUSAL 2018


Życząc Wszystkim Bywalcom Błękitnego Zamku dobrego roku, melduję, że postanowiłam się dołączyć do zabawy pt. "TUSAL 2018".
Co to jest SAL świetnie wytłumaczyła Aga prowadząca blog Kociemotki. Ideę TUSAL-u przybliżyła w zeszłym roku Cytrulina. Pomysł mi się spodobał i ostatnie dwa dni spędziłam na wymyślaniu i tworzeniu dekoracji TUSAL-owego słoika. Szukałam niewielkiego motywu, który zmieściłby się na wieczku. Spodobały mi się malusieńkie biedronki. Najpierw wyhaftowałam etykietkę z napisem.


Na wieczku oprócz biedroneczek znalazły się listki, a potem, żeby dopełnić kompozycji, kwiatki koniczyny. Nierozwiązanym jak na razie problemem okazało się wykończenie kółeczka. Nie miałam żadnego pomysłu, więc po prostu je wycięłam, nakleiłam na kartonik, a potem na zakrętkę. Nie wygląda to najlepiej, ale na razie nie mam innej koncepcji. Może doświadczone TUSAL-owiczki mogłyby mi coś podpowiedzieć?


Do wstążeczki obwiązanej wokół słoika doczepiłam jeszcze jedną biedronkę i dwie szydełkowe koniczynki.


Do kompletu dorobiłam poduszeczkę do igieł w stosownej kolorystyce. Jak zwykle jest dwustronna.


Wszystkie resztki powstałe podczas pracy wrzucałam już do słoika. Mam nadzieję, że nie jest to wbrew zasadom.
 

Zabawę TUSAL 2018 prowadzi Hanulek. Dokładne zasady tu. Można się jeszcze dołączyć. 

http://hanulek.blogspot.com/2017/12/tusal-2018-zapisy_17.html


Pozdrawiam noworocznie :)

sobota, 30 grudnia 2017

Szalów nigdy za wiele

Włóczkę kupiłam przy okazji jakiejś promocji. Trochę przeleżała w szufladzie. Wydobyłam ją jesienią i według lekko zmodyfikowanego tego wzoru wyszydełkowałam prosty szal. 



Założyłam go na kilka wyjść, ale za każdym razem odczuwałam dotkliwie brak odpowiedniej czapeczki do kompletu. Zdecydowałam się na model i włóczkę, zrobiłam nawet kilka początkowych okrążeń, ale później pochłonęły mnie przygotowania świąteczne i zaczęta robótka leżała. Sięgnęłam po nią w święta i proszę, jest niewielkie nakrycie głowy, raczej jesienno-wiosenne niż zimowe, ze względu na ażury, ale przy aktualnej pogodzie za oknem może się sprawdzić. 


Podczas szydełkowania szala musiałam dokupić włóczkę. Zrobiłam to z zapasem, starczyło więc i na mitenki.


Każda inna, bo tak się układa ta śliczna włóczka Drops Delight, z którą przepadam (mam już wypróbowane trzy kolory, kolejne motki leżą w szufladzie). 


Mitenki mają tylko otwór na kciuk, można więc je nosić wymiennie na prawą i lewą rękę, co pozwoliło mi sfotografować wyrób na dłoni ;)



Zakupów uzupełniających dokonałam w sklepie Włóczykijki. Wraz z zamówionymi moteczkami dostałam miły liścik z prośbą o przesłanie zdjęcia gotowej pracy, co niniejszym czynię.


Ciepło otulona serdecznie pozdrawiam :)

Dane techniczne:
Szal: włóczka Drops Delight 11 (175m/50g) około 5 motków, szydełko nr 5; 
wzór: patrz wyżej
Czapka: włóczka Drops Fabel 111 (205m/50g) niecały motek, szydełko nr 5; 
wzór: Szydełkowe trendy nr 3/2014 model 20
Mitenki: włóczka: patrz szal, szydełko nr 4,5; 
wzór: Mała Diana Extra nr 6/2017 Szydełkowe Rękawiczki model ze str. 8-9

PS Okres poświąteczny był bardzo owocny, jeśli chodzi o kończenie zaczętych projektów. Trzy wpisy w ciągu trzech dni - sama nie mogę w to uwierzyć. Mam nadzieję, że to dobra wróżba na przyszły rok, bo na liście robótek do skończenia figuruje dziesięć pozycji ;)

piątek, 29 grudnia 2017

Z Archiwum "A" (12) - Na Gwiazdkę

Niebiańska piekarnia haftowana krzyżykami. Aniołki zwijają się mieszając, wałkując, wykrawając, wkładając do pieca. Czytelniczki grudniowej Anny z 2003 roku wręcz mogą poczuć zapach piekących się pierników, patrząc na urocze kuchenne drobiazgi.



Tradycją w moim domu jest pieczenie bożonarodzeniowych pierników, a następnie ich ozdabianie. Pisałam  o tym rok temu i dwa lata temu. Wspomniałam wtedy, że miskę z zarobionym ciastem nakrywa się lnianą ściereczką i odstawia na kilka dni. Od pewnego czasu chodził mi po głowie pomysł uszycia specjalnego przykrycia piernikowego ciasta.


Miska w której leżakuje jest spora, pochodzi z epoki słusznie minionej, na dnie ma zabytkowy napis ;)


Takie przykrycie powinno być ozdobione motywem świąteczno-kuchennym. Scenki z niebiańskiej piekarni w sam raz się do tego nadają. Wybrałam aniołka wkładającego ciasto do błękitnego pieca opalanego drewnem. 


Wyhaftowany motyw obszyłam lamówką w grochy, doszyłam zatrzaski i przypięłam do białych gwiazdek na granatowym tle (to ze względów praktycznych - łatwiej będzie się prało nakrycie bez haftu).


Tegoroczne Boże Narodzenie już za nami. Ostatni odcinek Z Archiwum "A" nosi tytuł "Na gwiazdkę", jest więc dobrym pretekstem, by pokazać trochę gwiazdkowych zdjęć.

A więc gotowe pierniki (wybrane egzemplarze, gdyż wszystkich tac, blach i ściereczek, na których je rozłożyłam naliczyłam jedenaście):


 




Wigilijny stół:



Choinka:

       


Kilka dekoracji:





I jeszcze zgodnie z obietnicą klasowy kalendarz adwentowy w ostatnim dniu przed świątecznymi feriami:


Tak się złożyło, że ostatni archiwalny projekt pasuje do gwiazdkowej zabawy w Art-Piaskownicy, tak więc zgłaszam go.

http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/12/printy-gwiazdki-edycja-sponsorowana.html

 Gwiazdkowo pozdrawiam :)

czwartek, 28 grudnia 2017

Prezenty dla... i prezenty od...

Tych zrobionych własnoręcznie dla... nie było w tym roku wiele. Raptem jeden, o którym później. Dostałam za to przepiękne dzieła jako upominki okołoświąteczne. 
Twórczyni tego cudownego obrusa i zarazem wierna Czytelniczka Błękitnego Zamku obdarowała mnie podwójnie. Biały obrusik z motywami świątecznymi wyszydełkowany wokół lnianego środka stworzył idealne tło dla naszych figurek z bożonarodzeniowej szopki. Widzieliście go już na zdjęciu towarzyszącym życzeniom, teraz w pełnej krasie. Czyż również on nie jest cudowny?!




Oprócz tego tymczasowa serwetka z szafki w przedsionku przeniosła się na parapet okna gdyż zastąpiło ją istne lawendowe cudo.
Tu w aranżacji bożonarodzeniowej:




A tu solo, żeby można było podziwiać szczegóły:


Ciociu, dziękuję z całego serca! Tyle piękna naraz.

Kolejny prezent przyszedł wraz z kartką, którą zachwycałam się tutaj. Agaja nie tylko przysłała życzenia, ale również prześliczną "muzyczną" zakładkę wyhaftowaną krzyżykami na plastikowej kanwie. Agatko, serdeczne dzięki!


"Czarne" klawisze są jakby cieniowane, całość wygląda bardzo stylowo. Na razie zakładka leży na pudełeczku z wiecznym piórem, na biurku i cały czas cieszy moje oczy.


Postanowiłam nią zakładać lektury muzyczne. Właśnie skończyłam monumentalną monografię Bacha, jeszcze nie wiem, kto będzie następny w kolejce. 



I wreszcie, spontanicznie wykonane podczas malowania pierników serduszko "Dla cioci". Zawisło na honorowym miejscu na choince.


Na koniec wspomniany prezent dla... Mojej Sąsiadki. Zagospodarowałam ostatnią jak na razie, gotową literkę ogrodowego abecadła. "E" trafiło na chustecznik, który może być również pojemnikiem na różne drobiazgi.


Płócienka w wesołą krateczkę starczyło jeszcze na obramowanie literki, na podszewkę wykorzystałam białe grochy na jasnobłękitnym tle. 


Pudełko na każdą porę roku, etui na szydełka, torba na zakupy, kosmetyczka i pokrowiec na laptop, wreszcie chustecznik - wszystko utrzymane w tej samej kolorystyce. Powstała chyba mała kolekcja 2016/2017.

 
 
 



 


Czas pomyśleć o kolejnej.
Pozdrawiam u schyłku roku :)